Mówią, że jak spędzisz
poniedziałek będziesz mieć taki cały tydzień. Ja wczoraj poniedziałek
spędziłam, dobrze ? Chyba tak. Wstałam z łóżka wiedząc, że jeśli trochę
jeszcze poleżę, nie zdążę na autobus. Weszłam pierw do łazienki, bo
bardzo chciało mi się siusiu. Umyłam ręce. Wyszłam z pokoju, aby ubrać
skarpetki oraz niebieskie jeansy, przetarte gdzieniegdzie. Na górę
założyłam niebieską bokserkę, a na to szarą bluzę. Jak to według mojej
mamy '' worek ''. Wróciłam do łazienki, umyłam zęby oraz twarz,
pomalowałam oczy tuszem. Rozczesałam swoje krótkie włosy, popsikałam
się perfumami. Byłam gotowa. Zabrałam swoją torbę z książkami, udając
się do kuchni.Wyjątkowo w kuchni nikogo nie było. Zjadłam płatki na
mleku, wstawiając po sobie miskę do zlewu. Założyłam moją kurtkę i
buty, po czym wyszłam z domu. Szłam na przystanek, na którym czekałam
tylko chwilkę, po chwili wchodząc do pojazdu pełnego gnębiących mnie
osób. Zasiadłam na pierwszym wolnym miejscu. Jakieś dziewczyny
siedzące za mną, od razu zaczęły się śmiać oraz ciągnąć mnie co jakiś
czas za włosy. Nie mogę się im postawić bo będzie gorzej.
Cały dzień ludzie mi
dokuczali. Ciągnęli za włosy, podstawiali haki, abym się wywróciła,
parę razy na ich szczęście się tak stało. W klasie zwalali moje rzeczy z
ławki. Przykleili mi wielokrotnie kartkę z napisem '' KOPNIJ MNIE ''.
Niestety dzisiejszego dnia w szkole nie było Niall tak samo jak jednego
z jego przyjaciół. Tak samo stało się w środę, czwartek czy też
piątek. Cały dzień nie licząc poniedziałku nie było Nialla. Nie wiem na
co się łudziłam, lecz miałam cichą nadzieję, że jak będzie w szkole
Niall chodź trochę będę miała spokoju. Niestety jego osoby nie było.
Był dzisiaj piątek,
wracałam do domu ze szkoły. Łzy spływały po moich policzkach. Nie daję
sobie rady, z każdym dnie coraz bardziej docinki moich rówieśników,
odbijają się na moim zdrowiu fizycznym jak i psychicznym. Weszłam do
domu ściągając buty w korytarzu. Dzisiaj moich rodziców nie ma w domu,
aż do niedzieli, z czego niesamowicie się cieszę. W kuchni nalałam sobie
napoju do szklanki, ruszając ze szklanką do swojego pokoju. Wchodząc
do pokoju, widok jaki zobaczyłam sprawdził, że szklanka wyleciała z
moich rąk.
- Co ty tutaj robisz ?- zapytałam Niall, który leżał na moim łóżku.
- Mega długo byłaś w szkole - zauważył.
- Nie opuszczam zajęć, chcę mieć 100% frekwencję - wyjaśniłam okładając mój plecak koło biurka.
- Chcesz czy raczej musisz mieć taką frekwencje ?- zapytał blondyn. Spuściłam głowę w dół, miał rację, nie chciałam mieć takiej frekwencji, moi rodzice chcieli, abym miała.
- Muszę to pościerać -
powiedziałam, pokazując palcem na plamę na samym wejściu do mojego
pokoju. Wyszłam z pokoju tylko po to, aby po chwili wrócić do pokoju z
mopek, którym pościerałam plamę. Szkło zebrałam i wyrzuciłam do kosza.
- Więc, po co przyszedłeś ?- zapytałam, nie wiedząc za bardzo co on tutaj robi.
- Dlaczego płakałaś ?- zapytał zauważając moje mokre policzki.
- To nic takiego -
powiedziałam, stojąc oparta moją pupą o biurko. Niall wstał z mojego
łóżka, powoli podchodząc do mnie. Nie wiedziałam jak mam się zachować.
- To przez szkołę, prawda ?-
zapytał spoglądając w moje oczy. Nagle zainteresowałam się moimi
skarpetkami, przerywając kontakt wzrokowy z Niallem. Chłopak przyłożył
do mojego policzka swoją dłoń. Poczułam dziwne ciepło.
- Przykro mi - powiedział jedynie niebieskooki, odsuwając się ode mnie. Podszedł do mojego łóżka siadając na nim.
- Po co przyszedłeś ?- znowu zadałam to samo pytanie.
- Zabieram Ciebie na wzgórze - wyjaśnił wstając z łóżka. Opłacało się jemu siadać i wstawać.
- Nie mam ochoty - zaprzeczyłam. Chciałam pobyć sama.
- Nie pytałem Ciebie o zdanie -
zaśmiał się. Westchnęłam, idąc w kierunku szafy, z której wyciągnęłam
czystą bluzę. Ściągając bluzę przez głowę przypadkiem podciągnęła się
do góry moja bokserka, dzięki czemu Niall, mógł zobaczyć moje plecy.
- Twoje plecy - odezwał się Niall. Szybko opuściłam bokserkę, oraz założyłam czystą bluzę.
- Nie wiem o co ci chodzi -
powiedziałam spoglądając na niego. Wyszłam z pokoju, dobrze wiedząc,
że blondyn idzie za mną. W korytarzu założyłam swoją kurtkę oraz buty.
Horan jako pierwszy wszedł z mojego domu, abym mogła zamknąć drzwi.
Wsiadłam do samochodu blondyna od razu zapinając pas.
- Nie zapinasz pasów ?- zapytałam zauważając.
- Haha nie jestem grzecznym chłopcem -
wytłumaczył. Niestety wiem, że nie jesteś grzeczny. Po 30 minutach
dojechaliśmy na wzgórze. Wysiadłam z auta idąc za blondynem. Doszliśmy
na miejsce siadając, jak ostatnim razem na kamieniach.
- Więc, co z twoimi plecami ?- dalej drążył temat blondyn.
- Nic- odpowiedziałam. Nie ufałam jemu na tyle, aby o tym jemu powiedzieć.
- Jak sobie chcesz - powiedział Niall. Przez chwilę panowała cisza.
- Jaki rodzaj filmów lubisz ?- zapytał Horan.
- Romans -
odpowiedziałam. Uwielbiam oglądać te wszystkie romantyczne filmy, w
których sie zakochują i na zawsze są razem. Te filmy sprawiają oraz
dają mi nadzieję, że kiedyś też chciałabym być tak zakochana.
- A ty ?- postanowiłam, także zapytać nie chcąc być niegrzeczna.
- Horrory - odpowiedział.
- Wyglądasz na takiego, który je lubi - kontynuowałam rozmowę spoglądając na niego.
- Och tak ? A na jakiego jeszcze wyglądam ?- zadał pytanie Niall spoglądając na mnie z bezczelnym uśmieszkiem.
- Nie znam się na ludziach - starałam się bronic.
- Po prostu wyglądasz na silnego, więc na pewno nie bał byś się klauna z horroru - wyjaśniłam. Chłopak słysząc moją wypowiedź głośno się zaśmiał.
- Horrory nie są straszne - nagle odezwał się blondyn.
- Są i to bardzo - starałam się przekonać Nialla do swojej wersji.
- Przy mnie byś na pewno się nie bała- powiedział Horan przybliżając się do mnie.
- Nie pozwolił bym Ci się niczego bać
- wyszeptał do mojego ucha. Przez moje ciało przeszedł przyjemny
dreszcz. Nie mogę uwierzyć, że szkolny podrywacz działa tak na mnie.
- Na pewno - odezwałam się nagle. O jejku nie mogę uwierzyć, że to powiedziałam.
- Czyli ustalone, jutro u mnie w domu zrobimy sobie maraton filmowy - powiedział uradowany chłopak.
Na wzgórzu siedzieliśmy
jeszcze godzinę, rozmawiając na temat filmów oraz muzyki. Ja i Niall
mamy podobny gust co do sprawy muzyki.
- Wracamy, robi się już ciemno - zauważyłam. Bałam się chodzić po nieznanym mi terenie w ciemnościach jeszcze.
- Tak, wracajmy -
odezwał się Niall. Gdy szliśmy do auta blondyna, w krzakach coś się
poruszyło powodując, że pisnęłam i wpadłam na Nialla. Chłopak szybko
przytulił mnie do swojego ciała. Sama nie wiem czemu, ale oddałam ten
uścisk. Pachniał tak dobrze, pachniał jakimiś perfumami, miętą oraz
papierosami. Pierwszy raz podoba mi się mieszanka, w której jest zapach
papierosów. Kategorycznie jestem przeciw papierosom.
- Nie bój się kochanie - wyszeptał
do mojego ucha. O dobry Jezu, po moim ciele przeszedł znowu dobrze
znany mi dreszcz. Przez chwilę, gdy mnie przytulał poczułam się ważna,
oraz bezpieczna ?
- Wracamy ?- zapytał, na co odsunęłam się od niego.
Resztę drogi w samochodzie spędziliśmy an słuchaniu muzyki z radia.
Po podjechaniu pod mój
dom, rzuciłam do blondyna jedynie szybkie, krótkie PA i wyszłam z jego
samochodu. Weszłam do domu, w którym panowały egipskie ciemności.
Zrobiłam sobie kanapki na kolację. Po zjedzeniu kanapek, musiałam wziąć
prysznic a tak bardzo tego nie chciałam, bo wiedziałam, ze zmyję z
siebie zapach blondyna i dzisiejszego naszego popołudnia. Po wzięciu
prysznica położyłam się do łóżka, długo myśląc o dzisiejszym dniu.
23 marca 2015 - sobota.
Obudził mnie dźwięk SMS.
Od : Niall
Przyjadę po Ciebie o 13
Sama nie wiem czemu,
lecz na moją twarz wstąpił lekki uśmiech. Spojrzałam na zegarek stojący
na mojej szafce nocnej. 10:11. Mam jeszcze dużo czasu, lecz i tak
wstałam. Pierwsze co to naszykowałam sobie ubrania, w które mam zamiar
dzisiaj się ubrać. Zeszłam na dół, gdzie zrobiłam sobie tosty oraz w
spokoju mogłam je zjeść w salonie. Dom był posprzątany, więc mam wolny
weekend. Pozmywałam po sobie szklankę oraz talerz wracając do pokoju.
Wzięłam swoje ubrania do łazienki, w której wzięłam odświeżający
prysznic. Ubrałam na siebie zwykły T-shirt w palmy, szara bluza, abym
nie zmarzła pasuje do czarnych leginsów. Jeśli mamy oglądać filmy, chcę
aby było mi wygodnie. Umyłam zęby po moim śniadaniu. Pomalowałam oczy
oraz rozczesałam włosy. Gdy wyszłam z łazienki, w tym samym momencie
zadzwonił mój telefon.
- Słucham tato - przywitałam się z moim ojcem.
- Jurto razem z twoją matką będziemy około 16 - odezwał się nawet nie witając się ze mną, czyli to już jest norma.
- Dobrze tato - przytaknęłam.
- Co teraz robisz ?- zapytał. Zimny dreszcz przeszedł przez moje ciało.
- Odrabiam dodatkowe zadania, którymi chcę podwyższyć swoją średnią - jezu pierwszy raz skłamałam.
- Bardzo dobrze, musisz mieć najwyższą średnią z całej szkoły
- odpowiedział po czym się rozłączył. Głośno oddychałam oraz mogę się
założyć, że moje niespokojne bicie serca słyszą w innym mieście.
Popsikałam się perfumami i zeszłam z telefonu na dół. Była dopiero 11:48
ale postanowiłam,że przejdę się do blondyna. Założyłam buty,
wychodząc z domu. Przed drzwiami stał mój ojciec. Czułam jak robi mi
się słabo.
- Ach tak to się uczysz ?-
zapytał. Wepchnął mnie w głąb mieszkania, przez co lekko straciłam
równowagę. Gdy stanęłam na równe nogi dostałam pierwszy mocny cios w
policzek. Złapałam się za piekące miejsce. Mój ojciec postanowił
uderzyć mnie po raz drugi tym razem mocniej, przez co upadłam na
podłogę.
- Ty niewdzięczna szmato - odezwał się nagle mój ojciec. Usłyszałam tylko jak ściąga swój pasek następnie mocny piekący ból na plecach.
- Ja i twoja matka harujemy, abyś miała wszystko a ty co!
- cały czas krzyczał. Oberwałam kolejne ciosy. Cały czas starałam się
podnieść. Łzy spływały jak wodospad po moich policzkach.
- Tato proszę -
prosiłam jego, lecz mężczyzna jedynie podniósł mnie z ziemi za ubrania,
uderzył mnie ostatni raz w twarz. Upadłam na ziemię. Z mojego nosa
zaczęła sączyć się krew. Oddalające kroki oraz trzask drzwi,
symbolizował, że ze mną skończył. Skuliłam się na podłodze nie
przejmując się krwiom. Moje plecy piekły niemiłosiernie mocno. Nie
miałam siły się podnieść, byłam wyczerpana. Po około 30 minutach
podniosłam swoje ciała. Powoli weszłam na drugie piętro do swojego
pokoju. Musiałam napisać Niallowi, aby nie przychodził.
Do : Niall
Moi rodzice są w domu, nie mogę
Napisałam znowu zaciągając się histerycznym płaczem. Weszłam do łazienki, rozebrałam się do bielizny.
Moja koszulka tak samo
jak bluza były, gdzieniegdzie rozdarte. Moje policzki były całe
opuchnięte. Plecy, które bardzo mocno mnie piekły były całe w
czerwonych pasach. Gdzieniegdzie były widoczne rozcięcia,z których
leciała krew. Weszłam pod prysznic, muszę zmyć krew. Nie ustałam zbyt
długo na swoich nogach. Usiadłam na zimnych kafelkach zakrywając swoimi
rękoma twarz. Woda, która spływała po moim ciele zmieszała się z moimi
łzami. Nienawidzę tego stanu, w którym jestem bezradna. Nie mogę tak
długo siedzieć. Wyszłam z kabiny od razu zakrywając swoje ciało
ręcznikiem. Weszłam do pokoju, tylko po bieliznę, dresy oraz dużą
koszulkę na krótki rękaw. Wytarłam swoje ciało oraz ubrałam. Policzki
posmarowałam kremem, nie mogę pozwolić, aby na mojej twarzy były
siniaki. Usiadłam za biurkiem i zaczęłam odrabiać lekcje. Wieczorem
nawet nie miałam ochoty na kolacje w towarzystwie moich rodziców.
Zeszłam powoli do jadali. Przy stole siedział mój ojciec oraz moja
matka. Rzuciłam w ich kierunku ciche smacznego. Zjadłam jedną łyżkę
sałatki, dziękując za posiłek i ruszyłam do swojego pokoju. Łzy pod
powiekami korciły mnie,abym je wypuściła. Nie mogłam.
- Co się stało ?- od razu po wejściu do pokoju, dostałam pytanie.
- Co ty tutaj robisz ?- zapytałam przestraszona. Jeśli któreś z moich rodziców jego tutaj zobaczy jestem martwa.
- Nie odpisywałaś - powiedział trzymając w swojej ręce moją komórkę.
- Musisz stąd iść - panikowałam co zauważył.
- Co się stało ?- znowu zapytał podchodząc do mnie. Przytulił mnie do swojego ciała. Od razu jęknęłam z bólu, co oczywiście zauważył Niall.
- Co jest ?-
zapytał patrząc się podejrzanie. Odwracałam cały czas wzrok, do czasu
aż Niall chwycił moją twarz swoimi dłońmi. Jego ciepłe dłonie były jak
niebo dla grzesznika.
- Nic - odpowiedziałam płaczliwym głosem. Pierwsze łzy spłynęły po moich policzkach.
- Powiedz -nalegał.
- Nie mogę -
odpowiedziałam. O tym, że mam blizny na plecach po biciu mnie przez
ojca nie wie nawet moja matka. Możliwe, że wielokrotnie je widziała
oraz widziała jak się zachowywałam, lecz nigdy nie zapytała co się
stało. Widziała jedynie parę razy jak ojciec uderzył mnie w twarz, lecz
co w tedy robiła. Wychodziła z pomieszczenia nie chcąc tego oglądać.
Gdy byłam młodsza tylko jeden jedyny raz, przyniosła mi lód, aby
przyłożyła. Tylko ten jeden raz.
- Nie pomogę Ci, skoro mi nie pozwalasz - cały czas patrzył mi się w oczy.
- Idź proszę -
poprosiłam. Horan jedynie westchnął. Puścił moje policzki, idąc w
kierunku mojego balkonu. Gdy opuścił pokój poczułam pustkę.
Buziole Wika Xx.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz