piątek, 30 czerwca 2017

Rozdział 8

Mówią, że jak spędzisz poniedziałek będziesz mieć taki cały tydzień. Ja wczoraj poniedziałek spędziłam, dobrze ? Chyba tak. Wstałam z łóżka wiedząc, że jeśli trochę jeszcze poleżę, nie zdążę na autobus. Weszłam pierw do łazienki, bo bardzo chciało mi się siusiu. Umyłam ręce. Wyszłam z pokoju, aby ubrać skarpetki oraz niebieskie jeansy, przetarte gdzieniegdzie. Na górę założyłam niebieską bokserkę, a na to szarą bluzę. Jak to według mojej mamy '' worek ''. Wróciłam do łazienki, umyłam zęby oraz twarz, pomalowałam oczy tuszem. Rozczesałam swoje krótkie włosy, popsikałam się perfumami. Byłam gotowa. Zabrałam swoją torbę z książkami, udając się do kuchni.Wyjątkowo w kuchni nikogo nie było. Zjadłam płatki na mleku, wstawiając po sobie miskę do zlewu. Założyłam moją kurtkę i buty, po czym wyszłam z domu. Szłam na przystanek, na którym czekałam tylko chwilkę, po chwili wchodząc do pojazdu pełnego gnębiących mnie osób. Zasiadłam na pierwszym wolnym miejscu. Jakieś dziewczyny siedzące za mną, od razu zaczęły się śmiać oraz ciągnąć mnie co jakiś czas za włosy. Nie mogę się im postawić bo będzie gorzej.
Cały dzień ludzie mi dokuczali. Ciągnęli za włosy, podstawiali haki, abym się wywróciła, parę razy na ich szczęście się tak stało. W klasie zwalali moje rzeczy z ławki. Przykleili mi wielokrotnie kartkę z napisem '' KOPNIJ MNIE ''. Niestety dzisiejszego dnia w szkole nie było Niall tak samo jak jednego z jego przyjaciół. Tak samo stało się w środę, czwartek czy też piątek. Cały dzień nie licząc poniedziałku nie było Nialla. Nie wiem na co się łudziłam, lecz miałam cichą nadzieję, że jak będzie w szkole Niall chodź trochę będę miała spokoju. Niestety jego osoby nie było.
Był dzisiaj piątek, wracałam do domu ze szkoły. Łzy spływały po moich policzkach. Nie daję sobie rady, z każdym dnie coraz bardziej docinki moich rówieśników, odbijają się na moim zdrowiu fizycznym jak i psychicznym. Weszłam do domu ściągając buty w korytarzu. Dzisiaj moich rodziców nie ma w domu, aż do niedzieli, z czego niesamowicie się cieszę. W kuchni nalałam sobie napoju do szklanki, ruszając ze szklanką do swojego pokoju. Wchodząc do pokoju, widok jaki zobaczyłam sprawdził, że szklanka wyleciała z moich rąk.
- Co ty tutaj robisz ?- zapytałam Niall, który leżał na moim łóżku.
- Mega długo byłaś w szkole - zauważył.
- Nie opuszczam zajęć, chcę mieć 100% frekwencję - wyjaśniłam okładając mój plecak koło biurka.
- Chcesz czy raczej musisz mieć taką frekwencje ?- zapytał blondyn. Spuściłam głowę w dół, miał rację, nie chciałam mieć takiej frekwencji, moi rodzice chcieli, abym miała.
- Muszę to pościerać - powiedziałam, pokazując palcem na plamę na samym wejściu do mojego pokoju. Wyszłam z pokoju tylko po to, aby po chwili wrócić do pokoju z mopek, którym pościerałam plamę. Szkło zebrałam i wyrzuciłam do kosza.
- Więc, po co przyszedłeś ?- zapytałam, nie wiedząc za bardzo co on tutaj robi.
- Dlaczego płakałaś ?- zapytał zauważając moje mokre policzki.
- To nic takiego - powiedziałam, stojąc oparta moją pupą o biurko. Niall wstał z mojego łóżka, powoli podchodząc do mnie. Nie wiedziałam jak mam się zachować.
- To przez szkołę, prawda ?- zapytał spoglądając w moje oczy. Nagle zainteresowałam się moimi skarpetkami, przerywając kontakt wzrokowy z Niallem. Chłopak przyłożył do mojego policzka swoją dłoń. Poczułam dziwne ciepło.
- Przykro mi - powiedział jedynie niebieskooki, odsuwając się ode mnie. Podszedł do mojego łóżka siadając na nim.
- Po co przyszedłeś ?- znowu zadałam to samo pytanie.
- Zabieram Ciebie na wzgórze - wyjaśnił wstając z łóżka. Opłacało się jemu siadać i wstawać.
- Nie mam ochoty - zaprzeczyłam. Chciałam pobyć sama.
- Nie pytałem Ciebie o zdanie - zaśmiał się. Westchnęłam, idąc w kierunku szafy, z której wyciągnęłam czystą bluzę. Ściągając bluzę przez głowę przypadkiem podciągnęła się do góry moja bokserka, dzięki czemu Niall, mógł zobaczyć moje plecy.
- Twoje plecy - odezwał się Niall. Szybko opuściłam bokserkę, oraz założyłam czystą bluzę.
- Nie wiem o co ci chodzi - powiedziałam spoglądając na niego. Wyszłam z pokoju, dobrze wiedząc, że blondyn idzie za mną. W korytarzu założyłam swoją kurtkę oraz buty. Horan jako pierwszy wszedł z mojego domu, abym mogła zamknąć drzwi. Wsiadłam do samochodu blondyna od razu zapinając pas.
- Nie zapinasz pasów ?- zapytałam zauważając.
- Haha nie jestem grzecznym chłopcem - wytłumaczył. Niestety wiem, że nie jesteś grzeczny. Po 30 minutach dojechaliśmy na wzgórze. Wysiadłam z auta idąc za blondynem. Doszliśmy na miejsce siadając, jak ostatnim razem na kamieniach.
- Więc, co z twoimi plecami ?- dalej drążył temat blondyn.
- Nic- odpowiedziałam. Nie ufałam jemu na tyle, aby o tym jemu powiedzieć.
- Jak sobie chcesz - powiedział Niall. Przez chwilę panowała cisza.
- Jaki rodzaj filmów lubisz ?- zapytał Horan.
- Romans - odpowiedziałam. Uwielbiam oglądać te wszystkie romantyczne filmy, w których sie zakochują i na zawsze są razem. Te filmy sprawiają oraz dają mi nadzieję, że kiedyś też chciałabym być tak zakochana.
- A ty ?- postanowiłam, także zapytać nie chcąc być niegrzeczna.
- Horrory - odpowiedział.
- Wyglądasz na takiego, który je lubi - kontynuowałam rozmowę spoglądając na niego.
- Och tak ? A na jakiego jeszcze wyglądam ?- zadał pytanie Niall spoglądając na mnie z bezczelnym uśmieszkiem.
- Nie znam się na ludziach - starałam się bronic.
- Po prostu wyglądasz na silnego, więc na pewno nie bał byś się klauna z horroru - wyjaśniłam. Chłopak słysząc moją wypowiedź głośno się zaśmiał.
- Horrory nie są straszne - nagle odezwał się blondyn.
- Są i to bardzo - starałam się przekonać Nialla do swojej wersji.
- Przy mnie byś na pewno się nie bała- powiedział Horan przybliżając się do mnie.
- Nie pozwolił bym Ci się niczego bać - wyszeptał do mojego ucha. Przez moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Nie mogę uwierzyć, że szkolny podrywacz działa tak na mnie.
- Na pewno - odezwałam się nagle. O jejku nie mogę uwierzyć, że to powiedziałam.
- Czyli ustalone, jutro u mnie w domu zrobimy sobie maraton filmowy - powiedział uradowany chłopak.
Na wzgórzu siedzieliśmy jeszcze godzinę, rozmawiając na temat filmów oraz muzyki. Ja i Niall mamy podobny gust co do sprawy muzyki.
- Wracamy, robi się już ciemno - zauważyłam. Bałam się chodzić po nieznanym mi terenie w ciemnościach jeszcze.
- Tak, wracajmy - odezwał się Niall. Gdy szliśmy do auta blondyna, w krzakach coś się poruszyło powodując, że pisnęłam i wpadłam na Nialla. Chłopak szybko przytulił mnie do swojego ciała. Sama nie wiem czemu, ale oddałam ten uścisk. Pachniał tak dobrze, pachniał jakimiś perfumami, miętą oraz papierosami. Pierwszy raz podoba mi się mieszanka, w której jest zapach papierosów. Kategorycznie jestem przeciw papierosom.
- Nie bój się kochanie - wyszeptał do mojego ucha. O dobry Jezu, po moim ciele przeszedł znowu dobrze znany mi dreszcz. Przez chwilę, gdy mnie przytulał poczułam się ważna, oraz bezpieczna ?
- Wracamy ?- zapytał, na co odsunęłam się od niego.
Resztę drogi w samochodzie spędziliśmy an słuchaniu muzyki z radia.
Po podjechaniu pod mój dom, rzuciłam do blondyna jedynie szybkie, krótkie PA i wyszłam z jego samochodu. Weszłam do domu, w którym panowały egipskie ciemności. Zrobiłam sobie kanapki na kolację. Po zjedzeniu kanapek, musiałam wziąć prysznic a tak bardzo tego nie chciałam, bo wiedziałam, ze zmyję z siebie zapach blondyna i dzisiejszego naszego popołudnia. Po wzięciu prysznica położyłam się do łóżka, długo myśląc o dzisiejszym dniu.
23 marca 2015 - sobota.
Obudził mnie dźwięk SMS.
Od : Niall
Przyjadę po Ciebie o 13
Sama nie wiem czemu, lecz na moją twarz wstąpił lekki uśmiech. Spojrzałam na zegarek stojący na mojej szafce nocnej. 10:11. Mam jeszcze dużo czasu, lecz i tak wstałam. Pierwsze co to naszykowałam sobie ubrania, w które mam zamiar dzisiaj się ubrać. Zeszłam na dół, gdzie zrobiłam sobie tosty oraz w spokoju mogłam je zjeść w salonie. Dom był posprzątany, więc mam wolny weekend. Pozmywałam po sobie szklankę oraz talerz wracając do pokoju. Wzięłam swoje ubrania do łazienki, w której wzięłam odświeżający prysznic. Ubrałam na siebie zwykły T-shirt w palmy, szara bluza, abym nie zmarzła pasuje do czarnych leginsów. Jeśli mamy oglądać filmy, chcę aby było mi wygodnie. Umyłam zęby po moim śniadaniu. Pomalowałam oczy oraz rozczesałam włosy. Gdy wyszłam z łazienki, w tym samym momencie zadzwonił mój telefon.
- Słucham tato - przywitałam się z moim ojcem.
- Jurto razem z twoją matką będziemy około 16 - odezwał się nawet nie witając się ze mną, czyli to już jest norma.
- Dobrze tato - przytaknęłam.
- Co teraz robisz ?- zapytał. Zimny dreszcz przeszedł przez moje ciało.
- Odrabiam dodatkowe zadania, którymi chcę podwyższyć swoją średnią - jezu pierwszy raz skłamałam.
- Bardzo dobrze, musisz mieć najwyższą średnią z całej szkoły - odpowiedział po czym się rozłączył. Głośno oddychałam oraz mogę się założyć, że moje niespokojne bicie serca słyszą w innym mieście. Popsikałam się perfumami i zeszłam z telefonu na dół. Była dopiero 11:48 ale postanowiłam,że przejdę się do blondyna. Założyłam buty, wychodząc z domu. Przed drzwiami stał mój ojciec. Czułam jak robi mi się słabo.
- Ach tak to się uczysz ?- zapytał. Wepchnął mnie w głąb mieszkania, przez co lekko straciłam równowagę. Gdy stanęłam na równe nogi dostałam pierwszy mocny cios w policzek. Złapałam się za piekące miejsce. Mój ojciec postanowił uderzyć mnie po raz drugi tym razem mocniej, przez co upadłam na podłogę.
- Ty niewdzięczna szmato - odezwał się nagle mój ojciec. Usłyszałam tylko jak ściąga swój pasek następnie mocny piekący ból na plecach.
- Ja i twoja matka harujemy, abyś miała wszystko a ty co! - cały czas krzyczał. Oberwałam kolejne ciosy. Cały czas starałam się podnieść. Łzy spływały jak wodospad po moich policzkach.
- Tato proszę - prosiłam jego, lecz mężczyzna jedynie podniósł mnie z ziemi za ubrania, uderzył mnie ostatni raz w twarz. Upadłam na ziemię. Z mojego nosa zaczęła sączyć się  krew. Oddalające kroki oraz trzask drzwi, symbolizował, że ze mną skończył. Skuliłam się na podłodze nie przejmując się krwiom. Moje plecy piekły niemiłosiernie mocno. Nie miałam siły się podnieść, byłam wyczerpana. Po około 30 minutach podniosłam swoje ciała. Powoli weszłam na drugie piętro do swojego pokoju. Musiałam napisać Niallowi, aby nie przychodził.
Do : Niall
Moi rodzice są w domu, nie mogę
Napisałam znowu zaciągając się histerycznym płaczem. Weszłam do łazienki, rozebrałam się do bielizny.
Moja koszulka tak samo jak bluza były, gdzieniegdzie rozdarte. Moje policzki były całe opuchnięte. Plecy, które bardzo mocno mnie piekły były całe w czerwonych pasach. Gdzieniegdzie były widoczne rozcięcia,z których leciała krew. Weszłam pod prysznic, muszę zmyć krew. Nie ustałam zbyt długo na swoich nogach. Usiadłam na zimnych kafelkach zakrywając swoimi rękoma twarz. Woda, która spływała po moim ciele zmieszała się z moimi łzami. Nienawidzę tego stanu, w którym jestem bezradna. Nie mogę tak długo siedzieć. Wyszłam z kabiny od razu zakrywając swoje ciało ręcznikiem. Weszłam do pokoju, tylko po bieliznę, dresy oraz dużą koszulkę na krótki rękaw. Wytarłam swoje ciało oraz ubrałam. Policzki posmarowałam kremem, nie mogę pozwolić, aby na mojej twarzy były siniaki. Usiadłam za biurkiem i zaczęłam odrabiać lekcje. Wieczorem nawet nie miałam ochoty na kolacje w towarzystwie moich rodziców. Zeszłam powoli do jadali. Przy stole siedział mój ojciec oraz moja matka. Rzuciłam w ich kierunku ciche smacznego. Zjadłam jedną łyżkę sałatki, dziękując za posiłek i ruszyłam do swojego pokoju. Łzy pod powiekami korciły mnie,abym je wypuściła. Nie mogłam.
- Co się stało ?- od razu po wejściu do pokoju, dostałam pytanie.
- Co ty tutaj robisz ?- zapytałam przestraszona. Jeśli któreś z moich rodziców jego tutaj zobaczy jestem martwa.
- Nie odpisywałaś - powiedział trzymając w swojej ręce moją komórkę.
- Musisz stąd iść - panikowałam co zauważył.
- Co się stało ?- znowu zapytał podchodząc do mnie. Przytulił mnie do swojego ciała. Od razu jęknęłam z bólu, co oczywiście zauważył Niall.
- Co jest ?- zapytał patrząc się podejrzanie. Odwracałam cały czas wzrok, do czasu aż Niall chwycił moją twarz swoimi dłońmi. Jego ciepłe dłonie były jak niebo dla grzesznika.
- Nic - odpowiedziałam płaczliwym głosem. Pierwsze łzy spłynęły po moich policzkach.
- Powiedz -nalegał.
- Nie mogę - odpowiedziałam. O tym, że mam blizny na plecach po biciu mnie przez ojca nie wie nawet moja matka. Możliwe, że wielokrotnie je widziała oraz widziała jak się zachowywałam, lecz nigdy nie zapytała co się stało. Widziała jedynie parę razy jak ojciec uderzył mnie w twarz, lecz co w tedy robiła. Wychodziła z pomieszczenia nie chcąc tego oglądać. Gdy byłam młodsza tylko jeden jedyny raz, przyniosła mi lód, aby przyłożyła. Tylko ten jeden raz.
- Nie pomogę Ci, skoro mi nie pozwalasz - cały czas patrzył mi się w oczy.
- Idź proszę - poprosiłam. Horan jedynie westchnął. Puścił moje policzki, idąc w kierunku mojego balkonu. Gdy opuścił pokój poczułam pustkę.

Buziole Wika Xx. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz